Konsultacje społeczne

Mieszkańcy Gdańska mogli wypowiedzieć swoje zdanie  w trakcie konsultacji społecznych.

W miarę jak pojawiało się coraz więcej informacji o poszczególnych zapisach rosły emocje w trakcie spotkań.

Zdecydowana większość uczestników sprzeciwiała się propozycji przygotowanej przez urzędników.

 

Relacja 1 - Wszystkie nasze postulaty zostały zmarginalizowane...
Byłam na ostatnich konsultacjach społecznych związanych z wprowadzeniem idei LGBT do Gdańska i wróciłam z nich po części zniesmaczona metodami działania Urzędników, Miasta Gdańsk, które są jak mniemam podyktowane ochroną swoich stołków. Po części bezsilna, bo zobaczyłam na tym spotkaniu jak mały i nic nie znaczący jest człowiek wobec machiny zła jaka ruszyła na nas. Wszystkie nasze postulaty zostały zmarginalizowane i żadne z nich jak dotąd nie zostały wzięte pod uwagę.

Tak zwane konsultacje przy stolikach to jedna wielka farsa. Największe zainteresowanie było przy stoliku edukacja. Chodzi oczywiście o dopuszczenie środowisk LGBT do szkół i przedszkoli na czym najbardziej im zależy, więc znaleziono sposób i na to. Gdy podeszłam do stolika konsultacji dotyczącego zdrowia publicznego i sportu ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam, że postulaty tam zapisane kompletnie nie dotyczą tego obszaru (załączam jako dowód zdjęcie). Gdy zapytałam, jak się ma do sportu bądź zdrowia publicznego zapis w stylu cytuję ”jestem za szkoleniem nauczycieli na temat różnorodności płciowej” lub „jestem za edukacją seksualną w szkole i przedszkolu” Panie tam siedzące na początku zmieszane odpowiedziały, że przecież to dotyczy zdrowia publicznego…

Wnioski nasuwają się same:

1. Po co zostały wprowadzone te konsultacje, skoro sprawa wydaje się być już i tak przesądzona? Przynajmniej tak myślą osoby z Urzędu Miasta.

2. Na konsultacjach nie było żadnego protokolanta, więc tak naprawdę kto udowodni, co na tych konsultacjach zostało uzgodnione? Jestem nauczycielką i wiem, że na każdym zebraniu jest wymagany protokolant. Jak widać konsultacje urzędu miasta rządzą się swoimi prawami…

Relacja 2 - To co się dzieje teraz uderzy w nasze dzieci za rok, może za dwa...
To, czego w te 2 dwa dni doświadczyłem, bardzo wpłynęło przede wszystkim na wiedzę o tym problemie jak również otworzyło mi oczy na przyszłość jaka nas czeka. To co się dzieje teraz uderzy w nasze dzieci za rok, może za dwa, może za pięć lub dziesięć lat. Co mogę powiedzieć o tych “konsultacjach”?

1. Osoby przewodniczące nad pracami jak i prowadzące konsultacje to często ludzie ze środowiska LGBT, gender, feministki, osoby należące do stowarzyszeń promujących tęczowe rodziny. To tak w skrócie odnośnie lobby.

2. Z góry nastawiony konkretny cel przeforsowania projektu – jakiekolwiek wnioski (np. wykreślenie jakiegoś postulatu) nie są brane pod uwagę ponieważ nie są zgodne z celem i założeniami.

3. Zespół który się tym zajmował był tak dobrany by zwolenników była przytłaczająca większość. Tak by przeciwnicy (miedzy innymi nasze wspólnoty) nie mogły czegokolwiek zablokować. Wiec głosowania nie były sprawiedliwe.

4. Podawane nieprawdziwe dane statystyczne, próba wybielania tematu po przez informacje że homoseksualizm nie jest chorobą, że dzieci się takie rodzą itp.. Dane naukowe mówią zupełnie o czymś innym.

5. Pod płaszczykiem rozwiązań dla seniorów i osób niepełnosprawnych jest do tego samego worka wrzucony temat równego traktowania środowisk LGBT – jest to zrobione świadomie byśmy my jako przeciwnicy całego tego projektu byli nazywani antyspołecznymi, ludźmi bez serca itp. A prawda jest z inna.

6. Na samym początku w cudzym słowu napisałem konsultacje. Bo tak naprawdę prowadzący narzucali swój rytm tych konsultacji i był to bardziej wykład z możliwością zadania pytań niż konsultacje.

Relacja 3 - Celem konsultacji nie było dostrzeżenie większości...
Gdy zapytałam Pana prowadzącego jaką wartość mają punkty wypisane na kartkach przy stoliczkach, odpowiedział, że będą wzięte pod uwagę tak samo jak np. maile pisane do UM. Ile to wniesie? Można odpowiedzieć sobie samemu…

Głosowanie nie było planowane, bo celem konsultacji nie było dostrzeżenie większości, więc myślę, że nie ma się co unosić co do zliczania liczby osób za czy przeciw edukacji LGBT. Celem konsultacji było umożliwienie wypowiedzi mieszkańcom, z czego i tak nic nie będzie wynikało. Dobrze, że było nas całkiem sporo. Dobrze, ze wszystkie brawa i okrzyki zostały nagrane. To co zostaje – to pokazywać nagrania Radnym Miasta i przekonywać ich by projekt odrzucili zgodnie z wolą mieszkańców.

Propozycje bilboardów z całującymi się parami homoseksualnymi, bo takich zdjęć par heteroseksualnych jest mnóstwo, po prostu są katastrofalne.